poniedziałek, 5 sierpnia 2013
Rozdział 1. Całe życie traci dla mnie sens ...
Wieczór. Leżę sobie w łóżku i czuję wibracje. To mój telefon, dostałam nową wiadomość . Oto jej treść :
‘’ Kochanie nie spotkamy się jutro, przepraszam. Tęsknie za dotykiem Twoich rąk , za smakiem Twoich ust. Zapamiętam to na zawsze. Kocham , Dawid ;* ‘’
Na co ja z wielkim bananem na ustach odpisałam:
„Czy gdzieś wyjeżdżasz ? Kiedy się zobaczymy? Zadzwoń do mnie jutro , proszę . Kocham , Stella <3 ”
Zaniepokoił mnie ten sms . Dwie godziny później dalej nie było odpowiedzi . Spojrzałam na zegarek , na wyświetlaczu zobaczyłam godzinę 1:12 . Z powodu tak późnej godziny postanowiłam się wykąpać , przebrać w pidżamkę i odpłynąć do krainy pana Morfeusza .
Z tej przyjemnej krainy bezczelnie wybudziło mnie urządzenie , zwane budzikiem . No tak czas do budy . Leniwie zwlekłam się z łóżka i udałam się do łazienki zaczerpnąć chłodnych kropli wody wyciekających z słuchawki prysznica . Po orzeźwiającej kąpieli udałam się do szafy , by wybrać ciuchy na dzisiejszy dzień , czyli uniform szkolny . Okropna spódniczka , bluzeczka oczywiście zapięta na wszystkie guziczki broń boże gdyby choć jeden został nie dopięty . Krawacik tego samego wzoru i koloru co ta bez gustu spódniczka . Ta o gustach się nie dyskutuję , kogo to obchodzi . Po porannej toalecie i garderobie , zeszłam po schodach by po chwili umoczyć swoje rumiane usta w ciepłym napoju , który zawiera kofeinę , która zapewne postawi mnie na nogi . Rodziców nie było już , no tak wychodzą do pracy o 5 : 00 a wracają o 15 : 00 , gdy wracam ze szkoły to śpią albo dalej pracują . No , ale cóż rodziców się nie wybiera . Jedynie Dawid mnie trzyma przy życiu , jesteśmy zaręczeni . Tak , możecie pomyśleć taka gówniara , a już narzeczonego ma . Ale my z Dawidkiem naprawdę się kochamy . Ja jego , a on mnie . Już wszystko zaplanowaliśmy . Za rok kończę 18 lat będę mogła się już wyprowadzić od opiekunów prawnych , zwanymi rodzicami . Są moimi biologicznymi rodzicami . Gdy przeżułam miękką bułkę pszenną zebrałam się i ruszyłam powolnym krokiem do szkoły . Miałam dobry czas 7 : 10 , a do szkoły miałam 40 minut . Dzień w szkole jak na co dzień nuda totalna , kolejna pała do dzienniczka . Na szczęście zbliża się koniec roku wielkimi krokami . Jeszcze niecałe 2 tygodnie i laba . Dzisiaj po szkole postanowiłam odwiedzić w domu Dawida , miałam klucze , więc nie musiałam dzwonić i mogłam zrobić mu „ niespodziankę „ . Gdy weszłam do jego domu , na ziemi walały się męskie ciuchy , jego ciuchy . Zdziwiło mnie to , bo on jest czyścioszkiem , większym ode mnie . Wchodząc do kuchni , moje oczy napotkały kartkę na stole . Ciekawość poprowadziła i musiałam przeczytać , karteczka była „ zaadresowana „ do mnie .
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz